Bóg, moda i uroda

    Wszyscy jesteśmy piękni, bo takimi stworzył nas Bóg. Bez względu na to jak wyglądamy, jesteśmy na Jego obraz i podobieństwo. Nawet jeśli rano wstajesz i widzisz zmarszczki, worki i sińce pod oczami w oczach Boga jesteś cudownym i niepowtarzalnym Jego dzieckiem. I nie chodzi tu tylko o obraz zewnętrzny. Nie musisz w jakikolwiek sposób poprawiać tego, co dostałeś/dostałaś od Niego. Natura jest piękna, jedyna w swoim rodzaju, jest jak las, niepomalowany, wolno i swobodnie oddychający las.

   Wiadomo jednak, że zwłaszcza my kobiety jesteśmy bardziej skłonne do zauważania w sobie wad i niedoskonałości. Świat oferuje nam całą paletę form i usług do poprawy naszej urody. Jak na to patrzy Bóg?

   Myślę, że i tutaj, jak i w każdej innej dziedzinie ważne jest zachowanie równowagi i umiaru. Równowagi między duchem a ciałem. Nie można jednego wynosić na piedestały a drugiego zaniedbywać. Obie sfery są równie ważne i zostały nam dane od Ojca. Dla własnego dobra nie powinniśmy ani przesadnie dbać o ciało, ani z drugiej strony karcić je…

   Nie musisz wyrzucać swojej kosmetyczki, modnych ubrań i szpilek. Kościół tego nie zakazuje. Piękno szeroko pojęte jest wartością! W makijażu nie ma nic złego, o ile jest w nim wyżej wspomniany umiar. Sama lubię błyszczyki czy tusz do rzęs Nie krzyczę tym makijażem – zwróć na mnie uwagę. Lubię także chodzić z ,,czystą,, twarzą, taką jaką Bóg mi dał. Podobnie z ubraniem. Na większe okazje noszę szpilki,  sukienki, nie jestem jednak przy tym wulgarna ani wyzywająca. Nie jest to wskazane nie tylko u chrześcijan..

   Na co dzień chodzę ubrana normalnie, w to co zakupiłam w lumpeksie lub w zwykłych sklepach. Nie jestem zwolenniczką markowych rzeczy, ponieważ metka nie ma dla mnie żadnego znaczenia. I nie ma dla mnie sensu wydawanie znacznie większych pieniędzy tylko dlatego, że jest to modne lub znanej firmy. Ale co kto lubi, lub kogo na co stać. Jednak nikt katoliczce tego nie zakazuje. Jeśli ktoś uczciwie zarobił pieniądze może je wydawać na co chce..

deep-red-1313727_960_720

   Uważam, że w samym zainteresowaniu modą nie ma nic złego, podobnie jak w noszeniu biżuterii czy malowaniu paznokci. Obecnie coraz więcej mężczyzn zwraca uwagę na to jak wygląda. W końcu czemu po ulicy mają chodzić tylko zadbane niewiasty… Znów pozostaje pytanie na co lepiej wydać pieniądze. Na pomoc dla kogoś, na biednych czy na własną wygodę…I czy to hobby nie przeradza się w nałóg, w fetysz w jakąś niszczącą manię…

   A co z wszelkimi zabiegami medycyny estetycznej ? Botoks, powiększanie, pomniejszanie, wysysanie? Każdy z nas został powołany do szczęścia, do sprawności, do miłości. Jeśli komuś mają pomóc operacje usprawniające i poprawiające jego wygląd, to czemu nie ? Moim skromnym zdaniem nie jest to grzechem, chyba, że człowiek zaczyna szkodzić swojemu zdrowiu, rodzinie, przez wydawanie przeznaczonych na dzieci pieniędzy itp. I tutaj także potrzebny jest zloty środek, zgodność ze swoim sumieniem i duża rozwaga. Wszystko jest dla ludzi, ale nie wszystko będzie nam służyć, nie z wszystkiego musimy korzystać. Osobiście nigdy nie korzystałam z takich usług i na dzień dzisiejszy nie planuję.

  Myślę, że powinniśmy być w zgodzie ze swoim sumieniem i znaleźć złoty środek.

girl-706667_960_720

Reklamy

3 thoughts on “Bóg, moda i uroda

  1. Ja jakoś tak mody nie śledzę i nie podążam za tym, jak intendentura za armią 🙂 mam swoje szlaki przetarte i tego się trzymam. Dla mnie ważniejsze jest, żeby mieć dobrego jaśka i wygodne buty do chodzenia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s