Kara Boża?

   W dzieciństwie dostawaliśmy zastrzyki, które bolały. Nieraz trzeba było wypić niedobry syrop, połknąć jakąś dużą tabletkę, a na obiad jeść niesmaczne warzywa… Zimą musieliśmy ubierać jakieś gryzące swetry i grube kurtki, a latem smarowali nas kremami lub nie kazali być za długo w upale na zewnątrz. Czy po to, żeby nas karać, zrobić na złość, lub żebyśmy cierpieli? Oczywiście, że nie. To wszystko dla naszego dobra. Chociaż jako dzieci nie rozumieliśmy tego i często buntowaliśmy się przeciw praktykom naszych rodziców.

   Podobnie jest i z Bogiem, który jest naszym Ojcem. On też się nami opiekuje nieraz w taki sposób , który jest dla nas bolesny, przykry i niezrozumiały.

   Czasem trudne doświadczenia mogą być dla nas drogą do wyzwolenia, do wzniesienia się ponad nasze słabości. Możemy tego na początku nie widzieć i nie rozumieć, bo dlaczego ja muszę cierpieć, przecież nic złego nie zrobiłem/zrobiłam? Niemowlak też nic złego nie zrobił, ale szczepionkę musi dostać. Dziecko nie rozumie dlaczego nie może jeść przez cały dzień pysznych słodyczy , tylko niesmacznego kalafiora, ziemniaki czy kanapki. My czasem też potrzebujemy takiej szczepionki na odporność, na przyszłe życie i doświadczenia. Widzimy to inaczej, swoimi oczami, Bóg jako wszechwiedzący wie co jest dla nas najlepsze. Dostrzegam to po swoich doświadczeniach, gdyby nie one nie byłabym tą samą osobą. Może byłabym jakąś zawistną, zazdrosną i egocentryczną kobietą, która żyłaby w szponach pieniędzy, mody i wiecznej urody…Nie wiem, lepiej nie zastanawiać się, gdybanie nic nie zmieni w moim życiu.

   Być może to co my uważamy za karę nie jest nią, a tylko takim pouczeniem, ,pokiwaniem,, palcem Bożym jak rodzic kiwa swojemu dziecku. Jako dziecko nieraz nie słuchaliśmy, że – przykładowo- nie możemy wkładać rąk do kontaktu, a za 50 razem dostaliśmy klapsa. Był płacz, ale może zapamiętaliśmy? I jeśli w życiu dorosłym nagminnie kłamiemy, czy oszukujemy a w końcu dopada nas jakieś nieszczęście to może w końcu zaczynają nam się otwierać oczy?

   A co jeśli ktoś nie zawinił, a spotykają go różne problemy i tragedie? Bóg na pewno nie chce dla nas cierpienia i nie jest sprawcą zła. Wszelkie choroby i męczarnie są konsekwencją grzechu pierworodnego i braku umiejętności dokonywania dobrych wyborów. Przykładowo chłopak, który nie powinien prowadzić samochodu, ponieważ występują u niego dość częste ataki epilepsji. On jednak nie chce słuchać głosu rodziców, lekarzy, znajomych. W końcu podczas prowadzenia samochodu dostaje ataku choroby, ginie w spowodowanym przez siebie wypadku. Czy znów będziemy obarczać winą Boga?

   A co z rodzicami, którzy stracili swoje jedyne dziecko w wyniku jakiejś choroby? Pytamy często jak dobry Bóg mógł do tego dopuścić? W takiej sytuacji zrozumiały jest ból, bunt, złość, obarczanie wszystkich dookoła, łącznie z Bogiem. W chwilach takich emocji człowiek nie myśli zbyt racjonalnie, bo cierpienie jest zbyt silne. Nie dziwią pytania do Boga, nawet powinniśmy mu Je zadawać – dlaczego? Jednak moim zdaniem Bóg przecież nie chciał takiego życia dla człowieka. Stworzył nas pięknymi ,,A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre,,(Rdz 1,31) , do szczęścia, radości, miłości, do raju. Niestety największy przeciwnik człowieka – szatan – umiejętnie skusił i zwiódł pierwszych ludzi. I od tego czasu wciąż musimy walczyć z siłami zła, z pokusami, z chorobami, bólem, starością, śmiercią. Także nie powinniśmy obwiniać Boga, ale szatana, który jest sprawcą wszelkiego zła.

   Czytałam kiedyś też o takim wytłumaczeniu, być może drastycznym i dla niektórych trudnym do zrozumienia : jeśli rodzice swoje upragnione dziecko zaczęli traktować jako bożka, bożyszcze, kogoś ważniejszego niż sam Bóg to to dziecko odeszło dla ich własnego dobra. Słyszałam o przypadkach stawiania ołtarzyka takiemu zmarłemu dziecku. Nie chcę oceniać, ponieważ nie byłam nigdy w takiej sytuacji, nie wiem co to za ból stracić swoje dziecko. Myślę jednak, że pomimo wszystko nie jest to strata stała , ale tymczasowa – przecież wszyscy kiedyś umrzemy , a zgodnie z naszą wiarą trafiając do tego samego ,,przedsionka ,, (oby do Nieba!) będziemy tam razem…

,,Synu mój, nie lekceważ karania Pana,
nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza.
Bo kogo miłuje Pan, tego karze,
chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje.
Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Jeśli jesteście bez
karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi. Zresztą, jeśliśmy cenili i szanowali ojców naszych według ciała, mimo że nas karcili, czyż nie bardziej winniśmy posłuszeństwo Ojcu dusz, a żyć będziemy? Tamci karcili nas według swej woli na czas znikomych dni. Ten zaś czyni to dla naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości. Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana! Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony. Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rośnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni i aby się nie znalazł jakiś rozpustnik i bezbożnik, jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał swoje pierworodztwo. A wiecie, że później, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie znalazł bowiem miejsca na nawrócenie, choć go szukał ze łzami,, (Hbr 12, 5 -18).

   Rozumiem to tak, że jesteśmy takimi niemowlakami dla naszego Ojca i żeby nas ukształtować musi postępować czasem tak jak tego nie chcemy i nie rozumiemy. Może dopiero po drugiej stronie te tajemnice i zagadki zostaną dla nas rozwiązane…

Reklamy

2 thoughts on “Kara Boża?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s