Gdy człowiek spotyka Jezusa…

Gdy człowiek spotyka Jezusa, to:

  1. Zrzuca maskę starego świata i zostaje bez maski. W końcu widzi, że On jest! Że jest tym, który jest! On żyje, nie jest bozią, starcem, oddaloną kometą..Człowiek taki zaczyna rozumieć, że wszyscy jesteśmy braćmi, siostrami, jedną rodziną, nie ma lepszych, gorszych. Każdy jest dzieckiem Boga.

  2. Czuje ogromną miłość Boga i czuje także miłość do innych ludzi, chce ich przytulać, uśmiechać się. Wszelkie gesty sympatii, dobroci przychodzą z taką łatwością…Chce się każdemu śpiewać i wykrzykiwać jak dobry jest Pan…Jak cudowny, jak wspaniały, że Niebo istnieje i to nie fikcja!

  3. Wszystkie sprawy świata zaczynają wydawać się takie błahe, nieistotne. Odkrywa się ulotność własnego życia, pracy, rzeczy materialnych. Wygląd przestaje mieć znaczenie, ubrania, pieniądze, przyjemności stają się wręcz przeszkodą ku zjednoczeniu z Bogiem.

  4. Pojawia się niegasnący pociąg do spraw sakralnych. Jest nieodparte pragnienie modlitwy, złączenia się z Bogiem, świętymi w Niebie, codziennej Eucharystii, Komunii. Chce się zwiedzać Kościoły, sanktuaria…

  5. Człowiek odczuwa obrzydzenie do swoich dawnych grzechów – zastanawia się jak można było być tak ślepym i naiwnym? Jak można było tak zbłądzić i być tak głupim. Albo może po prostu ludzie szukają miłości nie tam gdzie trzeba..

  6. Zaczyna się lękać żeby nie obrazić Boga w jakikolwiek najmniejszy sposób. Stara się także wszystko czynić tak, żeby nie skrzywdzić drugiego człowieka. Chce się być miłym, kochanym, uśmiechniętym, wesołym, radosnym.

  7. Pojawia się chęć ewangelizacji – wręcz wykrzyknięcia całemu światu, że Jezus jest takim cudownym, wspaniałym Ojcem i tak bardzo nas kocha. Chciałoby się każdemu z osobna przekazać tą cudowną nowinę i wszczepić w serce tą samą miłość. Ludzie – jesteście tak bardzo kochani, macie najlepszego Ojca na świecie!

Jednak gdy człowiek spotyka Jezusa, po jakimś czasie zauważa także, że :

  1. Nadal ma swoje wady i słabości – wciąż jesteśmy grzeszni. Bóg nie zabrał nam naszych cech charakteru. Wprawdzie może już nie czyni się tak spektakularnych grzechów jak wcześniej, ale dotykają nas błędy dnia codziennego. Z początku dziwiłam się, że ja wciąż i nadal grzeszę – no bo jak to … ,,Spotkałam,, Jezusa to powinnam być już chyba idealna… Nic bardziej mylnego. Teraz dopiero zaczyna się walka, bo człowiek jest już bardziej świadomy i musi bardziej uważać, a diabeł jeszcze bardziej zaczyna kusić do grzechu..Wciąż ulegam emocjom, uczuciom, nerwom, bywa, że unoszę się pychą i złością, itp.

  2. Po jakimś czasie odchodzi początkowa słodycz i zaczyna się ,,normalne,, życie. Trzeba przebywać z tymi samymi ludźmi, którzy wcześniej nas skrzywdzili, denerwowali, lub też my ich skrzywdziliśmy, ale teraz trzeba uczyć się ich kochać, szczerze i prawdziwie, zobaczyć w nich dziecko Boże a czasem także skrzywdzoną osobę. Zresztą powiedziałabym, że każdy z nas został już raz skrzywdzony – przez grzech pierworodny. Czasem trzeba zmusić się do modlitwy, do skupienia podczas Mszy, do pracy nad sobą…

  3. Bóg nie zabiera starych grzechów. A one wciąż w jakiś sposób ,,działają,, – pozostawiły skutki uboczne… Jak mówiła Agata Christie ,, Stare grzechy rzucają długie cienie,,. Pozostaje pamięć o nich i wyrządzone zło…Potrzeba dużo łaski i miłości, żeby zaleczyć małe, wielkie, ludzkie serce.

  4. ,,Im dalej w las, tym więcej drzew,, – Im więcej czytam, rozmyślam, tym mniej wiem – takie mam odczucie. Prawda wydaje się bardziej obszerna i kolorowa niż by mogło się wydawać. Jest to nauka na całe życie, a na końcu zapewne okaże się, że była to mała kropla wiedzy, jaką tutaj mogliśmy osiągnąć…

  5. Nawrócenie nie jest jednorazowe – nawracać trzeba się codziennie, od rana do momentu zaśnięcia…Niestety nie jest to tak, że człowiek raz nawrócił się i z górki…Jest to długi proces, który będzie trwał do śmierci. Wtedy będzie można powiedzieć – mam nadzieję – ,,wykonało się,,. A póki żyjemy trzeba ciągle patrzeć pod nogi, żeby nie upaść. Oczywiście nie z obsesją w myślach i obłędem w oczach – ale być czujnym i za bardzo nie oddalać się od źródła…

  6. Bóg nie zabiera problemów, przeszkód czy chorób. Nie dostaje się specjalnej ,,ochronki,, z pakietem na szczęśliwe życie. Diabeł tym więcej kusi człowieka im ten chce być bliżej Boga. Oczywiście każdy może zostać uzdrowiony, ale nie powinien to być wyznacznik bycia z Bogiem. Każdy ma powód by przylgnąć do Ojca – zdrowi, chorzy, biedni czy bogaci.

  7. ,,Spotkanie,, Jezusa to dopiero początek ciekawej i nowej drogi. I na tej drodze trzeba świadomie odpowiedzieć Jemu czy chcemy za Nim iść. Na ścieżce prób i błędów, które nadal będą się pojawiać. Podczas cierpienia, chorób i doświadczeń świadomie przyjąć Jego naukę i miłość. Tak jak w małżeństwie – na dobre i na złe Jezu kochać wiecznie Ciebie chcę!

Reklamy

2 thoughts on “Gdy człowiek spotyka Jezusa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s