Po co mi adwent?

Adwent przeżywam czekając. Wyczekuję z tęsknotą w sercu na przyjście Boga. Chcę, żeby to On oczyścił mnie z tych wszystkich kurzy które zaśmieciły moje wnętrze, by wyrzucił cale wysypisko, które ugniata mnie od wywnętrz.

Czekam na Niego. Każdego dnia. Właściwie okres adwentu mogłabym przedłużyć na kolejne dni i tygodnie. Cały rok uczynić oczekiwaniem na przyjście Ojca. Może zjawić się w każdej chwili. W dobrym nastroju, w udanym dniu, w upragnionej łasce. Całe życie jest adwentem i do śmierci będę wyczekiwać na spełnienie Jego obietnicy.

Czekam kiedy Jezus narodzi się w moim sercu. Codziennie wypatruję Jego Narodzenia. Czy moja dusza jest odpowiednim żłóbkiem? Czy moje serce jest gotowe na przyjście Zbawiciela? Tak naprawdę nie jest, bo jest pełne zranień i dramatów, ale właśnie tam, u każdego Bóg chce mieć swoją kołyskę. Chce tam dorastać, dojrzewać i wydawać owoce. Chce być tam Bogiem, wyrzucając grzech a wprowadzając spokój i radość.

Chciałabym być żłóbkiem dla Jezusa, miejscem, w którym mógłby położyć swoją głowę. Chciałabym Go przyjąć, bo wiem, że on nie przyjdzie z obrzydzeniem widząc całą moją poranioną duszę, ale wejdzie z radością i chęcią uczynienia mnie Jego uczennicą.

Zaakceptuje mnie taką jaką jestem z całą historią, jaką mam zapisaną w sercu. Nie wzgardzi mną, nie odepchnie. Nie muszę czuć lęku, bo On i tak zna każdy mój grzech, On wie o wszystkim. Zna całą prawdę o mnie, lepiej niż ja. I do takiej właśnie przychodzi.

Boże Narodzenie nie skończy się 26 grudnia. Dopiero się zacznie, będzie wzrastać, lub maleć, zależnie od tego jak chcemy dalej żyć.

Nawet jak Go wyrzucę grzechem, On będzie czekał kiedy znów będę chciała Go przyjąć. Znów będzie czekał na swoje narodziny w moim sercu. Ciągle, bez znużenia.

Jezu przyjdź i wieczerzaj u mnie i ze mną. Przyjdź Jezu, bo sama boję się iść przez świat. Przyjdź Jezu dziś, jutro i kolejnego dnia…

Tak się cieszę, tak lubię adwent, ten radosny czas, tę nadzieję, że nigdy nie jest nic utracone. Jak dobrze, że jesteś Boże.

Reklamy

4 thoughts on “Po co mi adwent?

  1. Chciałabym, żeby w tej ciszy adwentowej Pan Bóg do mnie przemówił, do mojego wnętrza i sumienia, abym mogła pozbyć się wszystkich kamieni z serca jakie nosze. Aby wzbudził we mnie nadzieje na lepsze jutro… Panie rozkrusz moje serce utrapione, zmiękcz je Swoją miłością i dobrocią jaką każdemu z nas brakuje… na ten oczekiwany przyszły rok niechaj wszystkie adwentowe świece zapalą się w naszych sercach, rozniecą płomień wiary, nadziei, miłości i rozkwitu.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s