Syndrom poczucia winy

Odkąd pamiętam żyłam w poczuciu winy. Może wynikało to z mojego słabego charakteru, który nie umiał się obronić. Może moja nadwątlona, cienka i taka bezbronna osoba aż się prosiła, żeby skupić na sobie różne nieszczęścia. W pewnym momencie zaczynałam myśleć, że pech, tragedie, które spotykają różnych ludzi są także moją winą. Absurd, przecież nie mam takiej mocy sprawczej. A jednak w mojej psychice po dziś dzień została taka rysa, że powinnam czuć się winna. I spotykam pewne osoby, które znakomicie potrafią to we mnie wywołać. Nie są tak słabe jak ja i nie potrzebują pisać blogów, listów, zamartwiać się, analizować i innych tego typu rzeczy…żeby wyrzucać z siebie to co ich irytuje… Bo przecież to nie oni są winni, tylko otaczający ich świat. Łącznie ze mną.

Powinnam być inna. Inaczej żyć. Jeśli jestem sobą, to bywa to źle odbierane. Bo tylko ścieżka, według pewnych wytycznych jest prawidłowa, każde pójście w bok jest dziwactwem i wręcz znieważeniem. Czy powinnam czuć się winna bo coś mi się udało? A przecież setki rzeczy mi nie wyszło, zaś milionom ludzi na świecie wyszło znajdzie lepiej…Czy mam tańczyć tak jak mi zagrają, bo ktoś taką ułożył dla mnie choreografię ?

Typowy szantaż emocjonalny. Czasem taki subtelny i ledwo wyczuwalny, jednak dla bystrego i delikatnego oka, a właściwie dla wrażliwej duszy zawsze dostrzegalny. Od tylu lat pracuję nad wolnością wewnętrzną i dostrzegam, że jeszcze daleko mi do takiej mocnej i solidnej postawy, która będzie potrafiła przejść obojętnie wobec prób manipulacji i rządzenia.

Za to, myślę, że potrafię rozpoznać ten typ osób, które będą kategoryzować według swoich wizji i swoich schematów. Takie, które uznają tylko swoje tezy/poglądy i zdanie, nie znoszące słowa sprzeciwu i prób autonomii. Wprawdzie mam jeszcze często poczucie winy, ale nie ulegam już tak łatwo jak kiedyś. Mój kręgosłup osobowościowy staje się mocniejszy i z plasteliny przechodzi w coraz twardszy materiał. Czasem pewne rzuty jeszcze potrafią zarysować jego oś, niemniej widzę jak dużo daje mi wiara. Jezus, który pokazał mi, że w Nim i z Nim można osiągnąć spokój i wolność jest po prostu moją najlepszą ostoją i podporą.

Pewnych ludzi nigdy nie zadowoli się, próżna nadzieja i zapał…

Po latach pracy nad sobą widzę różnicę. Już tak bardzo nie analizuję każdego wypowiedzianego przeze mnie słowa, ani nie doszukuję się w innych przejawów niechęci względem mnie.

Z biegiem czasu uświadomiłam sobie także, że jeśli mam nieuzasadnione poczucie winy to jest to tylko mój problem… Moja reakcja jest moją sprawą i sama pozwalam sobie żyć z takimi emocjami.

Każdy ma prawo być sobą i to ja muszę popracować nad poczuciem własnej wartości i żyć zgodnie ze swoim sumieniem a nie czyimś obrazem. Żyć zgodnie także z innymi, z miłością, ale pamiętając o własnej odrębności. Pamiętając, że jestem osobą, która ma własną, indywidualną osobowość i mam prawo żyć według swojego pragnienia, nie robiąc drugiemu krzywdy. Jeśli komuś jest trudno zaakceptować moje „ja” to nie mogę siebie zmieniać, żeby ktoś mnie polubił. Bo nie pokocha. Miłość to też wolność. Pozwolenie drugiemu na to kim i jaki jest. A nie zmienianie go na siłę i według własnej miary.

Kocham, ale chcę zmienić Cię.

Lubię ale masz być taka/taki jak ja chcę.

Akceptuję ale masz żyć jak ja powiem.

Obrażam się bo nie zrobiłaś/zrobiłeś jak ja powiedziałem/powiedziałam.

Czy to na pewno jest wolna miłość? Czy może próba kontroli, uwłaszczenia, jakiegoś zamknięcia pod kluczem…?

Boże wyzwól mnie z niesłusznego poczucia winy…

Reklamy

8 thoughts on “Syndrom poczucia winy

  1. A król zrobi jak będzie chciał; będzie się wynosił i wywyższał ponad wszelkie bóstwo;i przeciwko Bogu bogów dziwne rzeczy będzie wygadywał, i będzie miał powodzenie, aż dopełni się miara gniewu. Ks. Daniela 11,36

    Nie można się dać zwieść złudzeniom, warto zachować równowagę, spokój w tym wszystkim co nas spotyka.

    Polubione przez 1 osoba

  2. piękny artykuł… poczucie winy wzbudzają winowajcy by się wynieść we własnych oczach…
    wolność to wielki dar, który jedynie pokazuje prawdziwe oblicze… zabrać wolność to zabrać życie nic nie ma wspólnego z Miłością.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Też kiedyś miałam podobnie. Nie raz najbliższe osoby dookoła wpędzały mnie w taki stan…. To jednak uczyniło mnie mocniejszą i zaczęłam odcinać się od takich ludzi, którzy mnie krzywdzili. Nie wiem czy było to celowe czy nie z ich stony.?. Jednak teraz czuję się o wiele lepsza i silniejsza. Otaczam się tylko osobami, które we mnie wierzą i chcą mojego dobra i wszystko powoli coraz lepiej się układa.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za komentarz 🙂 Czasem celowe, czasem może to wynikać z takich cech charakteru… Nieraz myślę, że ja dla kogoś też mogę być bardzo denerwująca…Jednak niestety czasem nie można zrezygnować z jakiegoś środowiska, np. w pracy…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s