Takie tam rozważania…

Nic nie można uchwycić ani zatrzymać. Żadnej przygody, momentu. Uświadamiam sobie, że nic do mnie nie należy. Nie mogę złapać czasu. Nie jestem w stanie schować gdzieś tego co dzieje się teraz. Są zdjęcia, filmy, różne pamiątki, ale to tylko rzeczy, które tak naprawdę należą do przeszłości. Wydarzenia w nich zawarte już były. Tamtego momentu teraz nie ma.

Kupujemy i posiadamy, ale przecież to się zniszczy, wypłowieje, pieniądze wydamy.. Po ziemi na której stoję przeszło już miliony ludzi… Ciekawe ile jeszcze przejdzie. Ile po mnie osób zamieszka w blokach i domach…

Co czuje Pan/i X, Y z drugiej części świata? Czy teraz wstają do pracy, a może kładą się spać… Gdy ja się cieszę, wiele osób teraz cierpi, umiera i rodzi się…

Wszystko tak płynie, jakby obok mnie, chociaż widzę, czuję i doświadczam wielu rzeczy… Wszystko zostało mi dane na ten czas życia.. Po prostu wszystko… Oczy, ręce, nogi, jedzenie, praca, zdolności, komputer, mieszkanie, morze, góry, łąka, niebo, słońce…Cokolwiek robię to robię to dzięki Niemu. Przecież sama z siebie nic nie mogę… Lekarz uzdrawia dzięki danym talentom od Boga.

On daje mi wiedzę, pamięć, ręce do pracy…

Co jest moje? Ta ulotna chwila, ten moment, to nic. Wszystko i nic. Wszystko Jego. Moje nic i wszystko. „Wszystko mogę w tym który mnie umacnia” (Flp 4,13)…

To uczy wolności. Nie przywiązywania się kurczowego do tego co mnie otacza. Jest to na teraz, ale nie na zawsze. Nie jestem właścicielką, nawet nie współwłaścicielką. Tylko dzierżawcą.

Tak często mówimy – to jest moje, ja to zrobiłam, zdobyłam, on/a jest mój/moja…

Jeśli oddam swoje ciało, które wydawało mi się, że jest moje własne to o ile bardziej „mojego” męża, dzieci, rodziców, rodzeństwo, znajomych, dom, ziemię, pracę, karierę, samochód… Czy oddam? Nawet nikt nie będzie pytać mnie o zdanie. Po prostu zostawię. I pójdę tam, gdzie „ani oko nie widziało ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć” (1 Kor 2,9). Właśnie.

Serce. To chyba cały mój bagaż na wieczność… Muszę do niego spakować jak najwięcej, żeby starczyło na wieki… Jak najwięcej miłości, zwłaszcza tej trudnej – do wrogów, przebaczania, dobroci, uśmiechu, ale też rozwijania talentów, wysłuchania drugiego człowieka, cierpliwości. Bóg daje mi możliwość rozwoju, talenty, zdolności, ode mnie zależy co z tym zrobię.

Z czym stanę przed Bogiem? Z tym co zrobiłam, co zostawiłam, z owocami swojego życia. Z pustymi rękami, ale może z pełnym sercem…?

Reklamy

One thought on “Takie tam rozważania…

  1. Ludzie właśnie, żyją z momentów w fotografii często się mówi o „uchwyceniu momentu” kiedy kobieta rodzi, kiedy rybak złowił wielką rybę, kiedy ktoś płacze i się cieszy…jest wiele momentów, ale ile też wspomnień później i opowieści często zapierających dech w piersiach. Może tu chodzi o to, że nie da się tego powtórzyć, a chciałoby się?? Jest też tak, że człowiek żałuje że nie może cofnąć czasu i jednego momentu nie może zmienić, który żałuje, wtedy towarzyszą nam złe emocje, kiedy czegoś nie da się już zmienić. Ale jeśli fotografujemy coś co nam sprawia radość taki moment zostaje nawet w sercu, nie ważne co to było i kiedy, ważne, że się udało i kogoś może ująć, dać do myślenia, lub zmienić zdanie, najczęściej sprawiają to zdjęcia o tematyce społecznej, wydarzenia z życia, prawdziwe relacje też się da ująć w jednej klatce filmowej. Ludzie kiedy czują sentyment, mają nastrój, przypomną sobie o zdarzeniach sprzed lat, zaglądają do albumu i wspominają, dalej marzą i szukają na nowo tego co kiedyś było. O obrazach w fotografii mogłabym dużo mówić, bo zajmuje się tym od dawna. Widzę, jak ludzie reagują, kiedy widzą dany obraz, który coś o sobie mówi, który ma swoją historie… Fotografia też przybliża ludzi do siebie, obrazy, ruch, kolory, kształty- wszystko ma znaczenie, czasem na długie lata. To kwestia zainteresowań, pasji, relacji.
    Ciągle szukamy swojego miejsca na świecie, a opisywanie przebytych wędrówek i podróży jest „lekarstwem” na introwertyzm. Uwielbiamy utrwalać piękne miejsca i niepowtarzalne momenty na fotografiach. Często człowiek się uzależnia od czegoś: od muzyki, filmu, religii, słodyczy, alkoholu i rozmyśla, które miejsce będzie kolejną destynacją, w której się odnajdzie lub nie… ?!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s